Lanoline Manuka Honey Skin Renew Firming Creme Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy Miód Manuka, Propolis i Mleczko Pszczele

Krem kupiłam w moim ulubionym sklepie, czyli TKMaxx'ie. Jest to mój pierwszy kontakt z marką Lanoline, ale raczej nie planuje powrotów. Nie to żebym nie była zadowolona, ale preferuje jeszcze bardziej naturalne składy lub jeśli chemiczne to tylko dające efekt wow ;))) W tym kremie trochę przeszkadza mi obecność składników, które mogą działać komedogennie (Oleinian Decylu, Stearynian Glicerolu). Nie zauważyłam jakiś większych problemów z cerą, ale mam wrażenie, że pory są troszkę bardziej zapchane niż zwykle. 


Krem można stosować zarówno na noc jak i na dzień. Dla mnie na noc jest trochę za lekki, więc używam go tylko na dzień. Dobrze współgra z mineralnym podkładem EDM. Nie podrażnia i nie uczula. Nie wchłania się do całkowitego matu, czuć na skórze delikatną powłoczkę. która teraz zimą mi w ogóle nie przeszkadza. Nawet jestem zadowolona, że krem lepiej chroni moją twarz od wiatru i zimna. Słoiczek jest szklany i ma pojemność 50g. W TKMaxxie można go kupić za około 6 funtów. Krem jest wydajny i pachnie całkiem przyjemnie. A teraz najważniejsze, czyli działanie. Skóra po nim jest dobrze nawilżona i lekko odżywiona. Wzmacnia działanie serum i pomaga w walce z pierwszymi zmarszczkami, ale tylko w duecie.

Z dobrych rzeczy w składzie znajdziemy olej ze słodkich migdałów, miód Manuka, olej słonecznikowy, olej jojoba, peptyd acetyl hexapeptide-3, czyli Argireline o którym pisałam całkiem niedawno tu, witaminę E, ekstrakt z aloesu, propolis i mleczko pszczele.

Skład:
Water, Decyl Oleate, Sweet Almond Oil, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Isopropyl Myristate, Cetyl Alcohol, Manuka Honey, Sunflower Oil, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Triethanol Amine, Acetyl-Hexapeptide-3, Jojoba Oil, Vitamin E, Aloe Vera Extract, Fragrance, Propolis, Royal Jelly


Krem polecam tylko osobom, które nie mają skłonności do zapychania. W innym przypadku istnieje ryzyko, że Was wysypie lub pojawią się zaskórniki.

Znacie firmę Lanoline? Stosowałyście ich produkty?

Atina.
Czytaj dalej

Clinique Blended Face Powder and Brush Sypki puder z pędzlem nr 08 transparency neutral

Sypki, lekki puder odpowiedni dla każdego rodzaju cery, także najtłustszej. Sprawia, że pory są mniej widoczne, skóra ujednolicona, nadaje makijażowi matowe, ale jednocześnie naturalne wykończenie. Trzyma się dobrze, nie ciemnieje i matuje na około cztery godziny cerę tłustą.
Do pudru dołączony jest wysuwany pędzelek, mający służyć do usuwania z buzi nadmiaru pudru po aplikacji dłońmi (tak zaleca Clinique - nakładać ten puder ruchem dłoni podobnym do mycia twarzy).

Pojemność: 35g
Cena: 149zł
Sklep: internet, drogerie


Puder ten kupiłam, bo chciałam dostać zestaw miniaturek. Aby je zdobyć musiałam dobrać coś do pudru w kompakcie o którym pisałam już na blogu klik. Nic innego mnie nie interesowało, wiec padło na wersje sypką. Nie jestem zbyt z niego zadowolona i na pewno nie kupię ponownie. Puder przede wszystkim słabo matuje. Nie nadaje się do cer tłustych czy mieszanych, tzn. latem się nie nadaje, a zimą jako tako można go poużywać, co właśnie robię. Latem na twarzy robił mi już po kilkunastu minutach ciasto. Odstawiłam go i dopiero na jesieni do niego wróciłam. Teraz jest w porządku, ale i tak muszę go wspomagać białym matującym pudrem. Nie jestem też do końca zadowolona z koloru. Myślałam, że będzie transparentny, a on dosyć mocno zmienia odcień skóry. Brakuje mi jeszcze w nim mechanizmu zamykania sitka. Dołączony pędzel nie znalazł u mnie zastosowania i od razu poleciał na dno szuflady.


Puder posiada też kilka zalet. Jest bardzo wydajny i ma w miarę ładne i solidne opakowanie. Ładnie ujednolica koloryt cery i nie wchodzi w zmarszczki. W składzie znajdziemy skwalen i glinkę. Nie zapycha, nie podrażnia.

Skład: 
Talc, Zinc, Stearate, Magnesium Carbonate, Kaolin, Squalane, Isopropyl Myristate, Tetrasodium EDTA, Potassium Sorbate, Chlorphenesin. May Contain: Titanium Dioxide (CI 77891), Mica, Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Bismuth Oxychloride (CI 77163), Ultramarines (CI 77007), Manganese Violet (CI 77742), Carmine (CI 75470), Ferric Ferrocyanide (CI 77510)


Polecicie mi jakiś naprawdę fajny puder sypki do cery mieszanej? Najlepiej taki dostępny też w UK.

Atina.
Czytaj dalej

The Ordinary Argireline Solution 10% Serum z 10% Kompleksem Argireline Peptide Mój hit na bruzdy wargowo-nosowe

Argireline Solution 10% - to unikalny kompleks peptydowy, który skutecznie wygładza zmarszczki mimiczne, płytkie jak i głębokie i zapobiega ich powstawaniu. Argirelina rozluźnia napięcie mięśniowe, dlatego nazywana jest płynnym botoksem. 

Pojemność: 30ml
Cena: 34zł
Sklep: internet
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia


Nie ukrywam, że kupując ten produkt miałam nadzieję na całkowite wygładzenie moich bruzd wargowo-nosowych, które pojawiły się jakoś w zeszłym roku. Ciągle walczyłam z okolicami oczu, a tu nagle przyatakowało mnie w zupełnie innym miejscu. Pilnujcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny! Z dnia na dzień zmarszczki się pogłębiały i pogłębiały. Nie podobało mi się to co widzę i pokupowałam różne specyfiki na wygładzenie i na opóźnienie tego procesu. Dziś Wam przedstawiam mój numer jeden w walce o gładszą cerę. Wiem, że dziewczyny stosują ten peptyd również pod oczy, ale ja tam nie czuje takiej potrzeby i nakładam go tylko na zmarszczki w okolicy ust.  Od częstego uśmiechania dorobiłam się tam pionowych krech, grr...

Po pierwszych użyciach byłam lekko zawiedziona, bo krechy tylko lekko się spłyciły, a ja chciałam swoją dawną siebie. Któregoś dnia w końcu odstawiłam ten specyfik i dopiero wtedy zauważyłam różnice. Czym prędzej wróciłam do Argireline Peptide 10%. Kompleks naprawdę działa i spłyca zmarszczki. Niestety nie jest to długotrwale działanie, bo po odstawieniu kosmetyku zmarchy wracają. Mam nadzieję, że przynajmniej dzięki temu nie pogłębiają się jeszcze bardziej.

Skład:
Aqua (Water), Propanediol, Acetyl Hexapeptide-8, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Gellan Gum, Sodium Chloride, Isoceteth-20, Dimethyl Isosorbide, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

 

Serum ma postać lekkiego, bezzapachowego płynu. Nakładam jego niewielką ilość na bruzdy wargowo - nosowe dwa razy dziennie (na noc i rano). Jest to pierwszy produkt po który sięgam po wieczornym demakijażu lub porannej tonizacji. Na to nakładam żel hialuronowy, a później już moją standardową pielęgnacje, czyli oleje i kremy. 

Jestem zadowolona z efektu, chociaż jak już wspomniałam wcześniej bruzdy są nadal widoczne, ale są zdecydowanie płytsze. Jest to moje pierwsze opakowanie tego kompleksu i na pewno nieostatnie. Stosując go w takiej ilości jak ja wystarcza na bardzo długo. Ja używam go już około pół roku i zużyłam połowę opakowania. Polecam Wam go wypróbować.

Znacie serum z kompleksem Argireline Peptide 10% od The Ordinary? Jaka jest Wasza opinia na temat tego preparatu? Macie swoje sposoby na bruzdy wargowo-nosowe?

Atina.
Czytaj dalej

Uriage Woda micelarna do skóry tłustej i mieszanej

Woda micelarna stworzona na bazie kojącej Wody Termalnej Uriage, wzbogacona o ekstrakt z zielonego jabłka o działaniu seboregulującym. Oczyszczająca woda micelarna skutecznie usuwa makijaż (nawet wodoodporny) z oczu i twarzy. Nie wysusza skóry, a dzięki zawartości Wody Termalnej Uriage nawilża, koi i odbudowuje barierę skórną. Ekstrakt z zielonego jabłka reguluje wydzielanie sebum i przywraca skórze blask. Kompleks PORE-REFINER zmniejsza widoczność porów oraz wygładza skórę. Zapobiega powstawaniu podrażnień.

Pojemność: 500ml
Cena: 60zł
Sklep: Apteka
Ważność: 9 miesięcy od otwarcia


Swój egzemplarz kupiłam w TKMaxx'ie za niecałe 20zł. Uważam, że 60zł to trochę za dużo jak za wodę do demakijażu. Tym bardziej, że nie wpisuje się ona w stu procentach w moje preferencje, czyli nie ma naturalnego składu. Kupiłam ją z ciekawości, bo dużo dobrego czytałam o tych płynach. 

Woda Uriage dobrze wywiązuje się ze swojego zadania. Świetnie oczyszcza skórę twarzy i całkiem dobrze radzi sobie z makijażem oczu. Nie szczypie, nie podrażnia i ładnie pachnie. Mam wrażenie, że jest mało wydajna. Pomimo dużej pojemności jakoś szybko mi jej ubywa. Na plus zasługuje pojawienie się w składzie oleju z pestek jabłka, który zawiera fitohormony, izoflawonoidy, fitosterole i tokoferole. Zmniejsza negatywne skutki niedoboru hormonów w skórze. Wzmacnia włókna kolagenowe. Wygładza skórę, zmniejsza zmarszczki, działa przeciwutleniająco. Rozjaśnia i nawilża skórę. W wodzie znajdziemy jeszcze wyciąg z nasion soczewicy, który zwęża pory, wygładza skórę, działa złuszczająco. Zmniejsza wydzielanie łoju i sebum. Rozjaśnia skórę i wyrównuje jej koloryt. Pełni także funkcję ochronną, stymuluje synteze kolagenu. Podsumowując nie jest aż tak źle. 
Niestety nie zauważyłam aby woda miała jakiś znaczący wpływ na sebum, ale szczerze to straciłam nadzieję, że cokolwiek może zmniejszyć mój błysk na twarzy.

Skład:
Aqua, Polysorbate 20, Poloxamer 184; Caprylyl/Capryl Glucoside, Cetrimonium Bromide, Polyaminopropyl Biguanide, Glycerin, Parfum, Lens Escuslenta Fruit Extract, Citric Acid, Pyrus Malus Fruit Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.  

Chętnie wypróbuje jeszcze kiedyś pozostałe wersje tej wody. Najbardziej ciekawi mnie ta dla cery naczynkowej i wrażliwej (butelka z czerwoną nakrętką). Jest jeszcze wersja do skóry normalnej i suchej (niebieska nakrętka), ale tam w składzie nie odnotowałam żadnych naturalnych składników, więc najmniej mnie kusi właśnie ta woda.  

Polecam spróbować zielonej wersji tylko jeśli traficie na taką fajną promocję jak ja ;)

Atina.
Czytaj dalej

Make Me Bio Krem do rąk intensywnie nawilżający

Suche i szorstkie dłonie? Jest na to sposób! Odżywczy krem do rąk zregeneruje i nawilży Twoją skórę. Odkryj niezrównane właściwości wyjątkowych składników. Naturalnie z Make Me Bio.

Pojemność: 50ml
Cena: 25zł
Sklep: drogerie internetowe
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Krem do rąk jest moim drugim produktem od firmy Make Me Bio. Pierwsza była woda różana klik. Byłam zadowolona z jej działania, ale pamiętam że jej zapach mi nie odpowiadał. Dziwne, ale w tym przypadku jest podobnie! Krem ma bardzo dobry skład i świetnie odżywia oraz nawilża moje dłonie, ale znowu zapach mi nie podszedł. Jak dla mnie to on trochę śmierdzi. Nie wiem który składnik wywołuje u mnie takie odczucia, ale nie jest to miły aromat dla mojego nosa. Ze względu na właściwości znoszę jakoś tę woń, ale pewnie więcej już nie wrócę do tego kremu.


Krem jest w miarę wydajny. Ma wygodne opakowanie z pompką. Dobrze nawilża i szybko się wchłania, ale nie do matu. Pozostawia lekką warstewkę ochronną, którą czuję jeszcze rano. Kremu używam tylko na noc. Należę do osób, które nie potrafią funkcjonować w ciągu dnia z kremem na dłoniach. Produkt ma też dobry wpływ na paznokcie i skórki wokół nich. W jego składzie oprócz wody znajdziemy oliwę z oliwek, olej ze słodkich migdałów, masło z mango, masło kakaowe i witaminę E. 

Oliwa z oliwek - działa natłuszczająco i łagodząco. Łatwo przenika w głąb skóry, a zawarta w niej witamina F, sprawia, że skóra na dłużej pozostaje nawilżona. Leczy stany zapalne skóry, odżywia oraz zmiękcza naskórek.

Masło mango - działa zmiękczająco i łagodząco. To idealny składnik dla skóry podrażnionej i przesuszonej, którą regeneruje i silnie nawilża. Ten naturalny filtr słoneczny wspomaga odnowę skóry i zapobiega jej przedwczesnemu starzeniu się.

Masło kakaowe - działa ochronnie i natłuszczająco. Poprawia kondycję skóry, regeneruje i uelastycznia naskórek. Substancje aktywne, zawarte w maśle, chronią skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

Witamina E - działa przeciwrodnikowo i przeciwzapalnie. To tzw. witamina młodości, która hamuje procesy starzenia się skóry. Chroni również przed wysuszeniem i utratą elastyczności naskórka.


Podsumowując jest to świetny krem do rąk, który niestety nie jest idealny i zraża do siebie niezbyt miłym zapachem. Na pewno nie wszystkim będzie on przeszkadzał, ale jest duża szansa, że Wam też się nie spodoba. Ja zwracam uwagę na to jak pachną kosmetyki i im woń jest przyjemniejsza tym chętniej wracam do takiego produktu. 

Znacie krem ten krem do rąk? Co myślicie o jego zapachu?

Atina.
Czytaj dalej

Koszyk z zakupami Styczeń 2018

W styczniu nie szalałam i kupiłam tylko podstawowe rzeczy, które schodzą u mnie bardzo szybko. Wszystkie kosmetyki pochodzą z TKMaxx'a. Gdyby nie ten sklep, to mój portfel byłby szczęśliwszy.


Do koszyka z zakupami wpadła woda micelarna z witaminą C nieznanej mi do tej pory firmy Sanoma Naturals. Zapowiada się naprawdę super. W wodzie pływają małe cząsteczki cytrusów, a w składzie rzeczywiście znajduje się witamina C.


Tonik Lierac trafił mi się w świetnej promocji. Dałam za niego tylko 2 funty. Ma wygodne opakowanie z pompką i gdyby nie to, że go nie znam to wzięłabym więcej tych flaszek ;d


Olejowe serum z retinolem firmy Lumirance. Ma świetny, naturalny skład, wiec jestem spokojna o jego działanie.


Kolejny i powiedziałam sobie ostatni dezodorant naturalny. Jeśli nie będzie działał, to wracam do drogeryjnych. Tym razem skusiłam się na wersje w sztyfcie. Może taka forma spisze się lepiej?


Naturalne mydło Plantlife morela i płatki owsiane do twarzy i ciała. Aktualnie używam ich migdałowego mydła do kąpieli i jestem bardzo zadowolona, więc myślę, że z tym maleństwem też się polubię.


Ostatni zakup do gąbeczki Konjac do twarzy firmy Andalou. Różowe serce to kojące owoce dzikiej róży, a okrąglak to tonizujący granat. Bardzo lubię myć nimi twarz. Są wygodne, naturalne i lepiej dbają o cerę niż moje dłonie ;d


To już wszystko w styczniowych nowościach. Zaczynamy luty, mój ulubiony zimowy miesiąc! Jest krótki, zapowiada nadejście wiosny, obchodzę w nim swoje urodziny oraz świętuje walentynki, a dokładnie opycham się czekoladkami, torcikami i ciasteczkami w kształcie serduszka ;)))

Pozdrawiam Atina.
Czytaj dalej

Filorga UV-Bronze Lekki krem przeciwsłoneczny i przeciwzmarszczkowy SPF50+

Udało mi się kupić ten krem w promocji za 16 funtów. Jego standardowa cena to 25 funtów za tubkę o pojemności 40ml. Jest on ważny przez 12 miesięcy od otwarcia. W Polsce na razie ciężko go dostać, a tu w Anglii też nie jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba się go trochę naszukać. Szkoda, bo całkiem niezły z niego kosmetyk. Ze względu na to, że nie sprawdziłam jak działa w upały to nie mogę go porównać do ulubieńca z Lancome klik. Wydaje mi się, że są na tym samym poziomie, ale najważniejsze są testy w pełnym słońcu, więc z porównaniem muszę się wstrzymać. 


Po tym jak na wiosnę wyszło mi na czole okropne przebarwienie posłoneczne postanowiłam używać kremów z wysokim filtrem do twarzy przez cały rok. Wyjątkiem są tylko te dni gdy wiem, że nie będe wychodziła z domu lub tylko na chwilę, a na dworze jest pochmurno i nie zapowiada się aby nagle się rozpogodziło. Było tych dni tylko kilka, może kilkanaście. Przebarwienie powoli znika, ale jeszcze potrzebuje czasu na jego całkowite rozjaśnienie. Walka trwa!


Krem z filtrem Filorga jest lekki, szybko się wchłania, ale nie do całkowitego matu. Skóra po nim tylko trochę bardziej się świeci niż bez jego użycia. Nie bieli, nie zapycha i nie podrażnia. Nie ma jakiegoś konkretnego zapachu, nie kojarzę w ogóle, żeby pachniał. Dobrze chroni skórę, ale sprawdziłam go tylko na słabym jesiennym i zimowym słońcu. Świetnie współgra z mineralnym podkładem EDM. Lekko nawilża i lekko odżywia. Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę. 


Podsumowując jestem z niego bardzo zadowolona. Nie znam się kompletnie na składach kremów z filtrami. Z dobroci wyłapałam tu witaminę PP, skwalen, witaminę E w formie estru, lecytynę, olej sojowy, ekstrakt z pieprzycy siewnej, beta-karoten i ekstrakt z marchwi. Według mnie warto go wypróbować. Niebawem słońce zacznie mocniej grzać, więc trzeba już powoli myśleć o ochronie skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego.

Znacie ten krem? Który filtr do twarzy jest Waszym ulubieńcem?

Atina.
Czytaj dalej

Initiale Probiotica Prebiotyczny puder do kąpieli Kozie Mleko i Zielona Herbata

Bazą prebiotycznych pudrów do kąpieli firmy Initiale jest naturalna glinka, która absorbuje zanieczyszczenia, a tym samym aktywuje pożyteczną mikroflorę skóry, łagodzi podrażnienia, reguluje pH skóry i działa przeciwutleniająco. Puder bogaty w sole mineralne i mikroelementy sprawia, że kąpiel nabiera właściwości nie tylko pielęgnacyjnych, ale także zdrowotnych. To ostatnie zdanie przemawia do mnie w 100 procentach! Wierze w dobroczynną moc naturalnych składników w kosmetykach i nie tylko.


Prebiotyczny puder do kąpieli Kozie Mleko:
- głęboko nawilża i odżywia
- stymuluje mikrokorążenie
- wygładza powierzchnię skóry 

Na mojej wrażliwej, skłonnej do alergii skórze puder spisał się świetnie. Kąpiel w nim to przyjemność połączona z dobrą pielęgnacją. Kozie Mleko przede wszystkim dobrze nawilża, odżywia, zmiękcza i wygładza. Dodatkowo pachnie delikatnie, a sam zapach odpręża i relaksuje. W dodatku woda od pudru zabarwia się na mleczny kolor, co daje wrażenie jakby się człowiek kąpał w mleku. Dosłownie klimat rodem ze starożytnej łaźni Kleopatry.
Saszetka o pojemności 30g kosztuje około 18zł i wystarcza na trzy użycia. Link do sklepu online klik oraz stacjonarnie czasem można spotkać te produkty w Lidlu i Biedronce.
 

W krótkim składzie znajdziemy węglan wapnia stosowany głównie w kosmetykach mineralnych, dwutlenek tytanu, który niestety nie jest zbyt przyjazny dla organizmu człowieka, uwodniona krzemionka, perfumy, glinka, pewna forma mleka (Sine Adipe Lac), które odżywia skórę, aldehyd heksylocynamonowy, który imituje zapach jaśminu, linalol, który imituje zapach konwalii, limonen imitujący zapach skórki cytrynowej i kumaryna o przyjemnym zapachu wysuszonej trawy. Podsumowując skład wymaga lekkiej poprawki. Usunęłabym dwutlenek węgla i wtedy dałabym zielone światło temu pudrowi. Nie zmienia to jednak faktu, że kosmetyk dobrze się wywiązywał ze swojego zadania.

Skład:
Calcium Carbonate, Titanium Dioxide, Hydrated Silica, Parfum, Probio Powder (INCI:Clay), Sine Adipe Lac, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonede, Coumarin


Prebiotyczny puder do kąpieli Zielona Herbata
- głęboko oczyszcza
- łagodzi podrażnienia skóry
- pobudza naturalną regenerację komórek

Zielona Herbata również pachnie przyjemnie i relaksująco. Jej kolor (zielony) jest niestety już mniej przyjemny dla oka, co oczywiście nie skreśla jej w ogóle w moich oczach. Skóra po kąpieli jest nawilżona, odżywiona i super miękka. Według mnie skład tego pudru jest trochę lepszy, bogatszy, chociaż też niestety znajdziemy tu dwutlenek tytanu, tyle, że na dalszym miejscu w składzie, więc jest szansa, że jest go tu mniej. A z tego co wyczytałam to jest on dopuszczony do stosowania w ograniczonym stężeniu, nie przekraczającym 25%.

Na pierwszym miejscu mamy sól morską, następnie węglan wapnia, puder z zielonej herbaty, wspomniany już dwutlenek tytanu, uwodniona krzemionka, glinka, perfumy, karoten, linalol imitujący zapach konwalii, geraniol imitujący zapach pelargonii, aldehyd heksylocynamonowy (zapach jaśminu), cytronellol (róża i geranium), farnesol (znowu konwalia), alkohol benzylowy (jaśmin), cytral imitujący zapach cytryny, hydroksycytronellal (po raz trzeci konwalia), limonen (skórka cytrynowa), eugenol (goździk).

Skład:
Maris Sal, Calcium Carbonate, Camelia Sinensis Leaf Powder, Titanium Dioxide, Hydrated Silica, Probio Powder (Inci: Clay), Parfum, Beta-Carotene, Linalool, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Farnesol, Benzyl Alcohol, Citral, Hydroxycitronellal, Limonene, Eugenolsks


Pomimo świetnego działania na moją skórę nie mogę Wam polecić tych pudrów do kąpieli. Zawierają szkodliwy dla człowieka dwutlenek tytanu oraz pełno tu składników zapachowych, które mogą wywołać alergie.

Znacie prebiotyczne pudry do kąpieli firmy Initiale? Co powiecie na temat ich składów?

Atina.
Czytaj dalej